wtorek, 24 marca 2020

Dzień w koronie


Jeden z wierszy pisanych 25 - tego dnia każdego miesiąca. Ten z 25 lutego 2020

mija kolejny dzień
chuj z nim
odcinam po żołniersku
następny centymetr kalendarza
cyfry złuszczają się od potu dłoni
kto pamięta gdy przyszłość jest pełna trwogi
że sto pięćdziesiąty oznaczał wolność

nie radzę sobie ze świadomością gwałtów
na Matce Bożej
dominikanie czarni jak piekło uciekli w nicość
ciągną się za nimi zeznania bezczeszczonych kobiet
Bóg nie istnieje bez człowieka
a człowiek właśnie dokonuje samozagłady

biedny Bóg
biedny Nietsche
biedny Jean Vanier

panika narasta
czuć zbliżający się koniec
cywilizacji?
człowieka?
Boga?

wirus koronuje nasz świat
skrzyżowanie niewidomych genomów
myszy nietoperzy i ludzi

parodia ukrzyżowania

Zwiastowanie


Giotto - Zwiastowanie

Czy życie przychodzi cieniem
bezszelestnym z pustyni,
na której tylko kamienie i ciernie,
a w pragnących wody dolinach usychają
długie, jak wskazujące palce, kolce kaktusów?

Może mieszka w oliwnych gajach,
w pniach drzew poskręcanych jak dłonie starości,
gruzłowatych sękami zabliźnionych ran,
dziurawych tragediami odłamanych członków?
Dwa tysiące lat? Cóż to jest dla życia
drzewa oliwnego.

A może trwa rozdzielone pomiędzy maleńkie drobiny,
szukające siebie nawzajem w czeluściach nieskończoności,
by zakiełkować miłością, jak pocałunkiem połączenia?

Każde życie jest święte. Wyciągane z czeluści
niebytu, jak z kapelusza kosmicznego cudotwórcy,
życie trawy, ptaka i lwa. Stworzeń Bożych
dnia trzeciego, piątego i szóstego.

Życie człowieka jest święte świętością Zwiastowania.
Powiedział Bóg: „Uczyńmy człowieka
na Nasz obraz, podobnego Nam”.
I wszczepił życie Boga w życie człowieka.
I stworzył powtórnie człowieka, 
stwarzając embrion Zbawiciela.

Uświęcił poczęcie świętością Zwiastowania,
początku Życia, które przez mękę, śmierć
i z martwych powstanie odnowiło świat.

Stoję przed Maryjną Grotą, gdzie kiedyś Anioł
i młoda dziewczyna, a dzisiaj wielki Kościół
i kult Matki.

Ja, który „panuję nad rybami morskimi,
nad ptactwem powietrznym, nad bydłem,
nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami
pełzającymi po ziemi”, trwam w zadziwieniu,
niepewny wypowiadanych słów i sądów.

Ja, na obraz i podobieństwo.
Wątpiący i wierzący. Pytający.
Ja, Piłat.

Giotto - Nawiedzenie

sobota, 21 marca 2020

Kiedyś


Jerzy Duda Gracz (mój największy malarz)

Świat się zmienia. Z porami roku zmieniają się kryteria.
Mody drenują nieznane pokłady. Już docierają do skamielin.
W nich tylko ślepy kret archeolog jest na swoim miejscu.
I tylko on wie, że światło zabija. Światło.

Widziałem, gdy niespodzianie wyłaniałeś się
Zza samotnego drzewa na polu, albo wychodziłeś z czeluści
Wąwozu, albo stałeś na pagórku nad łanami jak pogański bożek
A może prorok. Chodziłeś po dolinach i wzgórzach ziemi.
Cierpiałeś choroby ludzi, złamane nogi, serca, ciężkie porody,
małe i duże nieszczęścia. 

Była w twojej obecności tajemnica niedostępna kamieniom,
Drzewom - strażnikom miedz i polnych dróg, płochym sarnom,
Ale i ludziom, trwożliwie patrzącym w dłonie, czy nie pozostało
Ziarno ostatnie, z którego plon na przeżycie.

Tajemnica; ta nie rośnie z kwiatami polnymi, nie można jej zebrać
W naręczach żyta ani wykopać na polu, na którym skarb albo ,
Ostatni kartofel. Nie ma jej w krótkich przyjemnościach,
Słowach rzucanych bez potrzeby, uniesieniach na palcach.
Kryje się pod podeszwami butów, stawianych na matce ziemi,
W intencji dojścia, chociaż nie wiadomy czas i cel tajemny.
Kryje się za zmrużonymi powiekami; zmęczenie kończy
Najwspanialszy krajobraz i perspektywę. Światło.

Wczoraj zmarła Cezaria Evora. Była jego promieniem.
Może Twoim głosem. Ty pozostałeś. Wyciszony.
Nie mówisz wielkimi literami. Szepczesz. Prawie nie słychać.
W zgiełku zapominamy, że mogłeś wszystko. Zostawialiśmy ci
Naszych zmarłych, naszych cierpiących, chorych na świat.
To było takie proste, choć takie trudne w swej prostocie.
Nie oddychała żadna maszyna, oddech przenoszono z ust do ust,
Jak ostatni pokarm. Słowo było dobre. Było. Dzisiaj strach.
Co ja z nim zrobię? Sama. Sam. Co powiem? Na drogę?

Świat się zmienia. Z porami roku zmieniają się słowa.
Opowiadano o Tobie dzieciom. Nikt się nie dziwił.
Dzisiaj mówią: kłamstwo. Wiara, jeśli jest, nie oznacza tego,
Co oznaczała, kiedy byłeś. Wiara jest wieloznaczna.
Nic na zawsze, wszystkie wielkie słowa to grafomania.
Możesz być co najwyżej pojęciem w reklamie. Przedmiotem zarobku.
W pozyskiwaniu przedmiotów. Pożądania.
Jesteś fałszywy, kiedy nie służysz zarabianiu.
Kiedy nie jesteś częścią waginy, kiedy nie zdarto z ciebie
Ostatniej szmaty, by ujrzeć prawdę,
Kiedy nie nałożono na ciebie tęczowej szaty króla,
Jesteś tylko bajkowym dinozaurem, made in china.

Zamiast krzyży istnieją skrzyżowania ulic,
kłopotliwe w powrotach do domu.
Trwoga lub trwożliwa rezygnacja końca.
Przyjemność krótka jak kolejna kobieta.
Świat, który nie ma z Tobą nic wspólnego.

Być może istnieję ja, zawinięty w świat wielkich liter,
Wielkich słów, które w tamtym brzmią fałszywie,
Jak symfonia grana na pastuszej fujarce.
Być może. Czasem ktoś włącza światło.



piątek, 20 marca 2020

Na zakończenie dnia



„A gdy otworzył pieczęć piątą,
ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych
dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli”.
Usta ich były otwarte, a śpiew, którym karmili ptaki,
leżał pokruszony wokół, jakby ziarna pszenicy.
Cisza była z pól zielonych przeniesiona.
Jeszcze odciśnięte w niej kopyta jagniąt
dowodem były na niewinność,
lecz nikt ich nie słyszał.

W pomieszaniu słów i poplątaniu języków
jedynie śmiech fałszywy brzmiał przeraźliwie,
jak krzyk fałszerza monet, któremu wyrywano język.
Nie było już bożego i cesarskiego.
Nad wszystkim wisiała twarz cezara,
wykrzywiona w grymasie okrutnego uśmiechu.

Kwiaty były piękne tej wiosny.
Pachniały całą miłością odchodzącego świata.
Ich zapach mieszał się z zapachem krwi,
tworząc na niebie znak nadchodzącej pogody.

Na linii horyzontu kobieta i mężczyzna,
trzymający dłonie w dłoniach, unosili w górę
dziecko, które miało się narodzić.

Tam wschodziło czerwone słońce.
Gdzieś nad Martwym Morzem.
Albo dalej, pod Har-Magedon,
niedaleko Megiddo.

I nikt nie wiedział,
jak zakończy się dzień.

Psalm Pięćdziesiąty Piąty. Boże wysłuchaj modlitw, próśb mych nie odrzucaj

Biblia Tysiąclecia: Skarga na wrogów Jan Kochanowski: Obrońca uciśnionych, Boże litościwy Księga Psalmów Dzisiejszych:  Boże wysłuchaj m...